oldi pisze: 11 sty 2022, 18:44
taskar pisze: 11 sty 2022, 17:16
,a ja tak.. trochę jeszcze trzymam się (pazurami) strefy Medium
Mam tak samo jak Ty...
Pazury, znaczy się drapię nimi po podłodze jak mnie kalendarz ciągnie w Nowy Rok
No to trzymaj, a ja za ciebie trzymam... moje artretyzmem poosłabiane kciukasy

Eh.. właśnie na sąsiadkę się zbieramy, znaczy na wieniec.. Pożyła sobie całkiem miło nasza 83-latka. Niby dużo. Niby jednak nie dużo. Właściwie 83 to dzisiaj taki wiek, że niektórzy 83-latkowie są i przytomni, i świadomi, i samodzielni, i ogarnięci (pani Halinka do końca taka była. No pozazdrościć!). Wczoraj się źle poczuła, zawieźli ją do szpitala i się z tym padołem ziemskim pożegnała wieczorem. Szybko i godnie i w słusznym wieku. To w sumie chyba życzmy sobie, żeby tak każdy miał szczęście pożyć, dożyć i odejść bez sensacji, kroplówek, respiratorów i męczarni... Ech.
Ruszam w kuchnię. Surviwalowo / domowo: pierwszy twaróg własnoręczny będę próbował. Takie czasy - trza się uczyć tego, co jeszcze 100 lat temu każdy potrafił... Marynować, kisić, peklować, warzyć, parzyć, zaprawiać.