Poniżej parę słów opinii mojej z 2011 roku na jednym z portali turystycznych.
Z perspektywy czasu i późniejszych miejsc pobytu w Egipcie ciężko wyobrazić sobie, że cztery razy znosiliśmyW hotelu Falcon Hills byliśmy już trzeci raz, zawsze przyjmowani i traktowani przez obsługę jak rodzina.
Ten familijny klimat niewątpliwie jest olbrzymim plusem, podobnie jak i plusem była kuchnia.
Niestety najwyraźniej porewolucyjne porządki spowodowały mniejsze obłożenie hotelu przez turystów,
zwłaszcza z Anglii, co przełożyło się na gorsze niż przy poprzednich dwóch naszych wizytach menu.
W odróżnieniu od innych wyżej klasyfikowanych hoteli 3+ gwiazdkowy Falcon Hills oferuje w opcji all inclusive
na przykład lody czy też nielimitowaną ilość butelkowej wody mineralnej.
W 2011 roku sprowadzono do hotelu grupę animacyjną Samara co okazało się strzałem w dziesiątkę.
Wszelkiego rodzaju zabawy integracyjne jak wybory Miss czy też Mistera hotelu, dyskoteki dla dzieci i konkursy piosenek,
wspólne wyjazdy do nowoczesnego centrum handlowo-rozrywkowego Soho, sporty wodne,
siatkówka (plażowa ale na wspaniale pielęgnowanej trawie), kręgle, bilard i sporo innych nie dają chwili wolnego dla czystego leniuchowania.
Hotel
Wprawdzie hotel już ma trochę lat, lecz załoga na bieżąco usuwa wszelkie niedogodności.
Pokoje
Salonów tu nie ma, ale po co to komu w czasie wakacji.
Gastronomia
Bywało lepiej !
Sport
Baseny są dwa, plaże trzy (2 płatne).
Sport pojawił się wraz z grupą animatorów.
Położenie
Blisko do Old Marketu, delfinarium, Il Mercato. Markety z art. spożywczymi w odległości 300 metrów. Bezpłatny bus do Naama Bay.
Porady
Internet bezpłatny wi-fi dostępny w Il Mercato, można wieczorkiem w ciekawej architekturze tego markowego centrum handlowego pogadać z rodzinką.
Stosunek jakości do ceny
powyżej oczekiwań
Polecamy ten hotel dla rodzin z dziećmi, nastawionym na zwiedzanie, niewymagającym.
fakt, że na plaży nie było nic w ramach all inclusive. Jednak fascynacja miejscem, ludźmi i życiem podwodnym
w Morzu Czerwonym sprawiała, że woda mineralna z hotelu podprawiona limonką i parę drożdżówek z śniadania
(nikt nie robił problemów z ich zabraniem, dostępne były w barze w lobby jak i sama woda) wystarczały nam
na "plażowanie" od 9 rano do 17:30 gdy ostatni bus zabierał nas z powrotem do hotelu.
Tyle sentymentu do ludzi (patrząc na zdjęcia wiem kto jest kim i jak się nazywa) oraz miejsca
nie wywołał w nas już potem żaden hotel.




