Strand Taba jest hotelem sprzedawanym jako 5*****.
W sumie, może i jest to coś w pobliżu pięciu egipskich gwiazdek - ale na pewno nie takich całkiem dopieszczonych i wypaśnych. Podejrzewam, że w porównaniu z Jazami się ten hotel chowa, a w moim odczuciu plasuje się gdzieś w okolicy też niby pięciogwiazdkowej Brayki. Przy czym trzeba mieć na uwadze, że nas pobyt w Strand Taba był pierwszym turnusem po restarcie tego hotelu, a z kolei w Brayka Bay byliśmy w najgłębszym covidzie, więc też porównanie z normalnym funkcjonowaniem przy pełnym obłożeniu jest mocno nieadekwatne. U nas było w Brayce max 30% obłożenia - więc to barmani i reszta personelu cieszyła się, jak nas widzieli, bo po prostu mieli nudę, pustki i ... małe zarobki na tipsach.
Jedzenie w Strand Taba - solidne 4****, 5 nawet - ale tylko w odniesieniu do głównej restauracji. Przekąski i inne - niestety, średnie.
Pokoje w Strand Taba - solidne 4 do 5*****
Czystość w Strand Taba - 5*****
Bary w Strand Taba - - niestety, ale tylko 3 do 4****
Plaża, leżaki i morze - tylko 4****. Najbardziej waży tutaj oczywiście brak rafy, no i konflikt plażowiczów/snurkujących z kitesurferami, śmigającymi nad naszymi głowami w wodzie. Niefajne.
Baseny - mało, za mało jak na taki wielki hotel.
Całość - bardzo mocne 4**** z aspiracjami i z możliwościami na więcej. Podczas naszego pobytu obsługa to w większości były młode i świeżo przyjęte do pracy chłopaki, zatem mocno się gubili zarówno w językach jak i w serwisie. Zwłaszcza widać to było w night bar, gdzie jak ma się 250 Polaków, no to naprawdę trzeba się sprężać z nalewaniem

Ogólnie hotel nie w moim stylu - za duży, moloch po prostu - niemniej nadal kuszą mnie rafy w Tabie, jak również świetna lokalizacja: z Taby do Izraela jest rzut beretem, można by zwiedzać okoliczne miejscowości izraelskie, można by świetnie pod względem czasowym pojechać zarówno do Jerozolimy, jak i do Petry w Jordanii. Skoro jednak mamy kolejną wojnę w tym regionie, pewnie dłuuugo jeszcze nie będzie to możliwe. Ale kto wie? Może uda się kiedyś dokończyć dzieła.
Powiem tylko tyle - że niestety mieszkańcom Izraela wisi reszta świata, bo... ich na to stać. W okresie naszego pobytu, czyli 04.2022 granica była po prostu zamknięta dla turystów chcących wjechać do Izraela z Egiptu. BO TAK. I już.
Największy i niepodważalny atut hotelu Strand: WIDOKI. Widok z okna, z plaży, z restauracji na Zatokę Akabską i możliwość oglądania położonej po drugiej stronie tej zatoki Arabii Saudyjskiej - bezcenna. Tutaj 5***** to nawet za mało! Ci, którzy bywali w Sharm, wiedzą, o czym mowa.
W odległości zaledwie 10 km widzimy płynące do portu w Akabie kontenerowce, nocą światła miasta, a całość robi niesamowite wrażenie. Mnie od razu zachciało się wejść do morza i dotrzeć wpław do przeciwległego brzegu. 10 km? Noo.. trochę grubo. NIe mówię, że się nie da, ale.. po prostu z mojego okna wyglądało, że to tylko 5 km
